Zawartość
Sprawiedliwość owiec recenzja filmu
"Sprawiedliwość owiec" to jeden z tych filmów, których opis może początkowo wywołać lekkie niedowierzanie. Stado owiec prowadzące śledztwo w sprawie śmierci własnego pasterza? Tak, dokładnie na tym opiera się historia. Za nietypowym pomysłem kryje się jednak komedia kryminalna z naprawdę imponującą obsadą. Hugh Jackman, Emma Thompson i Nicholas Braun występują przed kamerą, natomiast owcom głosów użyczają m.in. Julia Louis-Dreyfus, Bryan Cranston, Chris O'Dowd oraz Patrick Stewart. Film Kyle'a Baldy powstał na podstawie powieści "Three Bags Full" Leonie Swann.
Sprawiedliwość owiec recenzja
George Hardy wiedzie życie dalekie od wielkiego świata. Jest pasterzem, zajmuje się swoim stadem, a wieczorami ma dość nietypowy zwyczaj – czyta owcom kryminały. Robi to dla własnej przyjemności i zapewne trochę dla towarzystwa. Nie zdaje sobie sprawy z jednego. Jego słuchacze rozumieją znacznie więcej, niż przypuszcza. Owce nie tylko słuchają kolejnych historii o morderstwach. Zapamiętują reguły rządzące kryminałami, analizują podejrzanych i zastanawiają się, kto popełnił zbrodnię. George oczywiście uważa, że ma przed sobą po prostu stado owiec.
Wszystko zmienia się, gdy pasterz umiera w tajemniczych okolicznościach. Dla Lily i reszty stada sprawa jest jasna – George został zamordowany. A skoro przez tyle wieczorów słuchały historii detektywistycznych, najwyraźniej przyszła pora wykorzystać zdobytą wiedzę. "Nasz pasterz został zamordowany, a my rozwiążemy tę zbrodnię!" – zapowiada Lily, której głosu użycza Julia Louis-Dreyfus. I tutaj zaczyna się właściwa zabawa. Owce wiedzą przecież, że trzeba znaleźć podejrzanych. Trzeba obserwować ludzi, szukać poszlak i wyciągać wnioski. Problem polega na tym, że cała ich wiedza o świecie pochodzi z obserwowania George'a oraz kryminałów, które im czytał. Ludzie okazują się znacznie trudniejsi do rozszyfrowania niż bohaterowie książek.
Na miejscu pojawia się policjant Tim Derry, w którego wciela się Nicholas Braun. Stado szybko dochodzi jednak do przekonania, że nie może pozostawić całego śledztwa ludziom. Owce ruszają więc tropem potencjalnego zabójcy. Film wykorzystuje ten absurd całkiem świadomie – zwierzęta zachowują się jak samozwańczy klub detektywistyczny, a jednocześnie nadal patrzą na świat z owczej perspektywy. Oficjalny opis filmu potwierdza, że właśnie zderzenie książkowej wiedzy stada z bardziej skomplikowanym światem ludzi jest podstawą całej historii.
Hugh Jackman jako pasterz
Hugh Jackman jako George Hardy nie jest tutaj bohaterem akcji. Nie potrzebuje też widowiskowych scen. Jego George jest człowiekiem mocno związanym ze zwierzętami i wyraźnie lepiej odnajdującym się w ich towarzystwie niż wśród ludzi. Sam Jackman mówił o tej postaci podczas konferencji prasowej. Jak tłumaczył, najbardziej spodobało mu się to, że George "kocha owce bardziej niż cokolwiek innego". Aktor dodawał również, że jego bohater zdecydowanie lepiej rozumie zwierzęta niż ludzi. To ważne, bo bez relacji George'a ze stadem późniejsze wydarzenia byłyby tylko serią żartów o inteligentnych owcach. Jackman musi w stosunkowo krótkim czasie sprawić, żebyśmy zrozumieli, dlaczego stado jest do pasterza tak przywiązane. George czyta owcom, rozmawia z nimi i właściwie buduje wokół nich swoje życie. Nie zdaje sobie tylko sprawy, jak uważnie go słuchają.
Ciekawie wyglądały też kulisy pracy aktora. Zamiast typowego grania przed pustą przestrzenią twórcy wykorzystali lalkarzy pomagających Jackmanowi reagować na zwierzęcych bohaterów. Aktor przyznał później, że było to dla niego zaskakująco naturalne doświadczenie. "Wydawało mi się, jakbym naprawdę był z owcą, która mogła ze mną rozmawiać" – wspominał Jackman.
Żartował przy tym ze swoich wcześniejszych doświadczeń przy wielkich produkcjach, kiedy musiał grać sceny z piłkami tenisowymi umieszczonymi na kijkach. Tutaj obecność lalkarzy pozwalała mu znacznie łatwiej wejść w sytuację. I chyba właśnie ta prostota pasuje do George'a. Jackman nie próbuje robić z niego wielkiego ekscentryka. To raczej człowiek, który wybrał własny mały świat i jest w nim szczęśliwy.
Gwiazdorska obsada filmu
Lista nazwisk związanych ze "Sprawiedliwością owiec" jest zaskakująco długa. Julia Louis-Dreyfus gra głosem Lily, Bryan Cranston – Sebastiana, Chris O'Dowd wciela się w Mopple'a, a Patrick Stewart w Sir Ritchfielda. Do tego Regina Hall jako Cloud, Bella Ramsey jako Zora, Rhys Darby jako Wool-Eyes oraz Brett Goldstein w rolach Ronniego i Reggiego.
Każda owca potrzebuje własnego charakteru, bo inaczej stado szybko zamieniłoby się w jedną gadającą grupę. Lily wyraźnie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Julia Louis-Dreyfus przyznała, że możliwość zagrania owcy była jednym z powodów, dla których rola ją zainteresowała. Aktorka podeszła jednak do Lily znacznie poważniej, niż można byłoby przypuszczać. "Zawsze chciałam być owcą, więc jestem pewna, że każdy może to zrozumieć" – żartowała Louis-Dreyfus.
Zaraz potem dodawała już całkiem serio, że Lily jest "intelektualną owcą", która wykorzystuje wiedzę przekazaną przez pasterza do rozwiązania zbrodni. To dobrze pokazuje ton filmu. Twórcy pozwalają sobie na absurd, ale nie traktują bohaterów jak jednego długiego dowcipu. Ciekawą postacią jest również Mopple grany głosem przez Chrisa O'Dowda.
Większość owiec ma niezwykłą zdolność zapominania, natomiast Mopple pamięta właściwie wszystko. Co więcej, jego wspomnienia mogą być wywoływane przez smak jedzenia. O'Dowd opisywał to w dość zabawny sposób, wyjaśniając, że jego bohater nie spotkał właściwie marchewki, której nie chciałby zjeść. Jednocześnie pamięć okazuje się zarówno talentem, jak i przekleństwem, ponieważ Mopple zachowuje również wspomnienia o złych wydarzeniach. Patrick Stewart jako Sir Ritchfield dokłada natomiast do stada własną wersję kryminalnej dedukcji.
Kiedy George przerywa czytanie książki tuż przed rozwiązaniem zagadki, owce zaczynają zgadywać mordercę. Sir Ritchfield ma swoją teorię: "Nie, nie, nie. To ogrodnik! Zawsze ścina trawę, ale nigdy jej nie je?" – zastanawia się bohater Stewarta. Głupie? Trochę. Ale z perspektywy owcy nawet całkiem logiczne.
Kryminał na wesoło
Za reżyserię odpowiada Kyle Balda, a scenariusz przygotował Craig Mazin na podstawie książki Leonie Swann. Już samo zestawienie twórców jest ciekawe, bo Balda ma doświadczenie w komediowym kinie familijnym, natomiast Mazin kojarzony jest również ze znacznie poważniejszymi historiami.
Tutaj trzeba było znaleźć środek. "Sprawiedliwość owiec" nie jest przecież klasycznym kryminałem. Z drugiej strony zagadka nie może zostać całkowicie zepchnięta na bok, ponieważ wtedy pomysł owczego śledztwa szybko straciłby sens. Najlepsze momenty pojawiają się wtedy, kiedy zwierzęta próbują dopasować ludzką rzeczywistość do reguł poznanych w książkach. Testament? Wiadomo – osoby wymienione w testamencie są podejrzane. Dziwne zachowanie? Na pewno coś znaczy. Ktoś kłamie? Jeszcze bardziej podejrzane. Tylko że ludzie mają swoje problemy, tajemnice i motywacje, które nie zawsze prowadzą do morderstwa.
Owce muszą więc stopniowo odkrywać, że prawdziwe życie nie jest książką detektywistyczną. To daje sporo miejsca na humor. Jednocześnie można spojrzeć na ludzi trochę z zewnątrz. Pewne nasze zwyczaje widziane oczami zwierząt nagle wydają się zupełnie niedorzeczne. Film nie rezygnuje przy tym z cieplejszej warstwy.
Jackman mówił, że zależało mu, aby widzowie przede wszystkim dobrze się bawili, ale określał produkcję również jako opowieść o odkrywaniu samego siebie. "To świetna zagadka morderstwa, ale uważam ten film również za naprawdę chwytający za serce" – mówił aktor. Ta mieszanka jest chyba najciekawszą stroną produkcji. Dostajemy morderstwo, ale bez ciężaru ponurego thrillera. Są żarty, lecz film nie próbuje zamieniać każdej sceny w dowcip.
Czy film warto zobaczyć?
"Sprawiedliwość owiec" jest przede wszystkim propozycją dla widza, który potrafi zaakceptować jej zwariowany punkt wyjścia. Jeśli sama wizja stada prowadzącego dochodzenie wydaje się zbyt niedorzeczna, trudno będzie wejść w tę historię. Jeżeli jednak damy jej szansę, szybko okazuje się, że pomysł ma znacznie więcej możliwości, niż sugerowałby krótki opis filmu.
Dużym atutem pozostaje obsada. Hugh Jackman daje George'owi sporo ciepła, a Nicholas Braun pasuje do nieco zagubionego świata śledztwa. W ludzkiej części obsady pojawiają się również Emma Thompson, Nicholas Galitzine, Hong Chau i Molly Gordon. Jeszcze większą frajdę daje rozpoznawanie głosów zwierząt. Julia Louis-Dreyfus, Bryan Cranston czy Patrick Stewart nie zostali zaproszeni wyłącznie po to, aby na plakacie można było umieścić znane nazwiska. Poszczególne owce rzeczywiście mają swoje osobowości. Warto też zwrócić uwagę na samą Lily. Louis-Dreyfus podkreślała, że jej bohaterka podczas śledztwa przechodzi prawdziwą przemianę i zaczyna inaczej postrzegać ludzi oraz otaczający ją świat.
Dzięki temu stado nie jest jedynie narzędziem do rozwiązania zagadki. Jest jeszcze George. Choć jego śmierć rozpoczyna całą intrygę, pasterz pozostaje obecny w historii poprzez to, czego nauczył swoje zwierzęta. Czytał im kryminały, ponieważ sądził, że niczego nie rozumieją. Tymczasem właśnie te wieczorne historie stają się ich instrukcją działania, kiedy jego zabraknie. Trochę zabawne. Trochę smutne. I całkiem sprytne. "Sprawiedliwość owiec" nie próbuje wymyślać kryminału od nowa. Bierze znane reguły gatunku i oddaje je bohaterom, którzy kompletnie do nich nie pasują. Właśnie z tego zderzenia powstaje coś świeżego. Jest tajemnica, są podejrzani, pojawiają się tropy... tylko detektywi mają cztery nogi i zdecydowanie większe zainteresowanie trawą niż przeciętny
Sherlock Holmes. Hugh Jackman podsumował oczekiwany efekt filmu dość prosto – ma nadzieję, że ludzie wyjdą z kina "z uśmiechem na twarzy i otwartym sercem". Po chwili dodał jeszcze jeden warunek: żeby nie zamawiali później jagnięciny na kolację. Po prawie dwóch godzinach spędzonych z Lily i jej stadem faktycznie można się dwa razy zastanowić.
FAQ
O czym jest film "Sprawiedliwość owiec"?
Film opowiada o stadzie owiec należących do pasterza George'a Hardy'ego. Mężczyzna regularnie czyta swoim zwierzętom kryminały, nie wiedząc, że doskonale go rozumieją. Kiedy George ginie w tajemniczych okolicznościach, owce postanawiają wykorzystać zdobytą wiedzę i samodzielnie znaleźć sprawcę.
Kto gra w filmie "Sprawiedliwość owiec"?
W George'a Hardy'ego wciela się Hugh Jackman, a w obsadzie aktorskiej znaleźli się również Emma Thompson, Nicholas Braun, Nicholas Galitzine, Hong Chau oraz Molly Gordon. Głosów owcom użyczają m.in. Julia Louis-Dreyfus, Bryan Cranston, Patrick Stewart i Chris O'Dowd.
Czy "Sprawiedliwość owiec" powstała na podstawie książki?
Tak. Film został zainspirowany powieścią Leonie Swann "Three Bags Full", przedstawiającą historię owiec próbujących rozwiązać zagadkę śmierci swojego pasterza.
Kto wyreżyserował "Sprawiedliwość owiec"?
Reżyserem filmu jest Kyle Balda, znany m.in. z pracy przy produkcjach animowanych. Scenariusz na podstawie powieści Leonie Swann przygotował Craig Mazin.
Czy warto obejrzeć "Sprawiedliwość owiec"?
Film może spodobać się widzom lubiącym komedie kryminalne z nietypowym pomysłem i sporą dawką absurdu. Dużym atutem jest obsada z Hugh Jackmanem oraz gwiazdy użyczające głosów owczym bohaterom. Produkcja łączy zagadkę kryminalną z humorem i bardziej familijną przygodą.

Dodaj komentarz